…człowiek,który lubi tworzyć rzeczy…

100 lat temu przyszedł na świat człowiek, który rzucił rękawicę bogowi samochodów sportowych – Ferrucio Lamborghini, bo o nim mowa ośmielił się wytknąć Enzo Ferrariemu niedoskonałości samochodów jego konstrukcji. Wszyscy znają historię jak urażony tym faktem Enzo kazał mu zająć się budową swoich traktorów zamiast pouczania innych. Wiadomo, że nie ma nic gorszego od urażonej męskiej dumy, zwłaszcza gdy trafi to na takiego tytana pracy jakim był Ferrucio.

Od tamtej pory nie mógł on przestać myśleć o tym jak stworzyć samochód doskonały. Dzisiaj chciałbym przybliżyć Wam modele z wizerunkiem byka, który był zodiakalnym znakiem ich twórcy wyposażone w  silnik V12, który jest ikoną tej marki. Od tego motoru zaczęła się historia wyścigu zbrojeń włoskich producentów supersamochodów i był on produkowany oraz udoskonalany przez niemal pół wieku. Na przestrzeni lat oczywiście uległ sporym zmianom – niemalże podwoił swoją pojemność z 3,5 litra (350GT)  do 6,7 litra (Murcielago LP-670-4 SV), gaźniki ustąpiły miejsca wtryskowi paliwa, a miska olejowa z mokrej ewoluowała w suchą. Niemniej jednak w szczytowej fazie ewolucji wciąż możemy odnaleźć geny agregatu zaprojektowanego przez Giotto Bizzariniego dekady wcześniej.

350 GT

Od niego wszystko się zaczęło, pierwszy produkcyjny samochód firmy, wypuszczony w maju 1964 roku. W ciągu 2 lat powstało 120 egzemplarzy (chociaż ta liczba też różni się w zależnościi od źródła i czasem mowa o 135 sztukach). Na stalowej ramie spoczywa zbudowana z aluminiowych rurek pajęczyna pokryta cienkim aluminiowym poszyciem ( konstrukcja określana mianem Superleggera – superlekka). Predkość maksymalna tego 270 konnego pojazdu wynosiła 233km/h, a pierwsza 100 pojawiała się na prędkościomierzu po 6,8 sekundy. Gdybyście dzisiaj chcieli zostać właścicielem jednego z zachowanych egzemplarzy to musicie być przygotowani na wydatek rzędu 200 ~800 tysięcy USD.

400 GT

W zasadzie była to 4 miejscowa odmiana 350 GT, wykorzystano motor o zwiększonej pojemności i mocy  – 3,9 litra/324KM – trafił on również do Miury. Prędkość maksymalna tego modelu to 249 km/h. a wolumen produkcyjny liczył 250 sztuk.

MIURA

Ten model nie był tak naprawdę dzieckiem Ferrucia, ale zauroczył go na tyle, że inżynierowie odpowiedzialni za jego powstanie(Dallara, Stanzani, Wallace), którzy zaprojektowali go w swoim wolnym czasie dostali pełne błogosławieństwo szefa i trafił on do produkcji. Nadwozie projektu Marcello Gandiniego zrobiło furorę na salonie genewskim pomimo braku silnika i pierwszy w historii firmy samochód z jednostką napędową umieszczoną centralnie otworzył nowy rozdział w historii samochodów sportowych. Miura przez wielu znawców i entuzjastów motoryzacji uważana jest za pierwszy supersamochód. Znany z 400 GT silnik legitymował się mocą 350KM i pozwalał na osiągniecie prędkości 276km/h (0-100 w czasie 7 sekund).

COUNTACH

Młodsze dziecko Gandiniego bedące następcą Miury to był zupełny kosmos (dosłownie przy konstruowaniu użyto technologii NACA – dzisejszej NASA). Nawet dzisiaj stylistyka Countach’a jest na wskroś nowoczesna i nie można pomylic tego auta z niczym innym. Każdy chłopiec miał plakat z jego wizerunkiem nad łóżkiem, a drzwi otwierane do góry już zawsze określane będą jako Lambodoors. Design modelu wytyczył na długie lata ścieżkę którą podążąła marka, a sam Countach był produkowany przez 16 lat co dzisiaj jest niespotykanym zjawiskiem. Silnik w zależności od wersji modelu miał pojemność od 3,9 do 5,2 litra, a moc wahała się od 355 KM aż do 746KM w prototypowym LP500 Turbo S, zas najwolniejsza (!) z odmian rozpędzała sie od 0 do 100km.h w 5,9 sekundy.

DIABLO

Godny następca Countacha’a, był pierwszym autem stajni zdolnym przekroczyć barierę 200 mil na godzinę (320km/h). Ci którzy mieli okazję zobaczyć go na żywo i nie ukręciło im głowy mogą uważać się za szczęśliwców (albo coś jest z nimi nie w porządku). Podstawowa wersja legitymowała się mocą 499KM  (JOTA miała ich aż 603). Ciekawostką może być fakt, że ojciec dówch poprzednich Lambo rGandini został odsuniety od prac i pełen niezadowolenia dał temu wyraz powołując do życia wraz z innymi pracownikami Lamborghini  auto  Cizeta-Moroder.

MURCIELAGO

Jak poprzednie modele ten również nosi imię walecznego byka, choć przy jego powstawaniu wielu fanów marki miało poważne wątpliwości czy będzie godnym następcą w związku z przejęciem Lamborghini przez koncern VAG. Obawy okazały się bezpodstawne i Murcielago jako pełnokrwisty byk reprezentuje wszystko co najlepsze do zaoferowania ma pojazd z szarżującym bykiem na masce. Moc oscyluje od 580KM przy pojemności 6,2 litra do 670KM w rozwierconym do 6496cm3 wariancie LP670-4 SV. Przyspieszenie 0-100 to nawet 2,8 sekundy w najmocniejszej wersji, a kres możliwości napotykamy przy oszałamiających 345km/h.

AVENTADOR

W tym modelu serce powstało jako zupełnie nowa jednostka napędowa . Jedynym wspólnym wyznacznikiem jest układ V12. 6,5 litrowy motor generuje 700KM w najsłabszym(!) wariancie, jeślli dla kogoś to zbyt mało może pokusić się o wersję LP760-4 Dragon edition z mocą 760 koni. Jednak nawet podstawowa wersja pozwoli cieszyć się przyspieszeniem od 0 do 100km/h w 2,9 sekundy i prędkością maksymalną 350km/h.

Ciężko uwierzyć, żę gdyby ego Enzo nie było tak wielkie nigdy świat nie poznałby marzeń drzemiących w głowie skromnego i pracowitego producenta traktorów z Perugii, a jedyne Lamborghini jakie można by podziwiać prezentowałby się tak  (swoją drogą nie najgorzej):

Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s